Krzątanina i odloty
Jeszcze nie minęła połowa lata, a już na początku sierpnia zaczęły kwitnąć wrzosy, których różowoliliowy kolor kojarzy się nam zawsze z jesienią.
Kolejnym muśnięciem jesieni są pierwsze odloty ptaków. Najpierw znikają jerzyki; około 5 sierpnia niebo robi się puste – nie widać rozwrzeszczanych radosnych hord, smętnie przelatują tylko pojedyncze ptaki ze spóźnionych lęgów.
Bociany w tym czasie jeszcze intensywnie żerują.
Wkrótce, zamyślone, stoją na lampach; w jednej ze wsi widziałam je na pięciu kolejnych słupach. Żegnają się z otoczeniem? Czy to jest już tęsknota za drogą?
Po 15 sierpnia tylko raz udało mi się zobaczyć bociana, który aż do września lubił popołudniami medytować na drogowym przepuście.
Coraz liczniejsze stają się przelotne czajki.
Czasami lecą razem ze szpakami.
A dookoła trwają codzienne rytuały.
Lis wyrusza na wieczorne polowanie.
Dzierzba gąsiorek czai się na wrotyczu.
Sarny zalecają się.
Czujny zając bacznie obserwuje otoczenie, zanim schrupie kolację.
Na ogrodzeniu leśnej uprawy przysiadają, co i rusz, ptaki; tutaj akurat muchołówka żałobna i pokrzewka czarnołbista.
Samotną sosnę polubiła muchołówka szara.
W dziupli innej sosny, rosnącej na skraju lasu, gorliwie pracuje rodzina szerszeni.
A gdy pewnego dnia szłam polną miedzą i zbliżałam się do zabudowań gospodarczych zobaczyłam na niebie niezwykłą sytuację – jaskółki dymówki atakowały krogulca. Obiektyw mógł ująć tylko drapieżnika i najbliższą jaskółkę, ale było ich kilka. Małe ptaki były solidnie wkurzone i przez dłuższy czas dzielnie nękały swego niedoszłego zabójcę.
Innego popołudnia, na pograniczu pola i lasu, polował błotniak stawowy.
Dystyngowana sikora (uboga?, czarnogłówka?) zaspokajała wieczorny głód.
A rozgrzany sierpień poczuł twórczą wenę i zaczął sypać ciepłymi kolorami.
Koźlarz czerwony
Pływacz zwyczajny
I tak trwa obok siebie: przebarwianie się lata, sierpniowa krzątanina i odloty.


























