Lipiec grzeje, siąpi, leje
Kocham deszcz. Pewnie dlatego, że na naszych terenach zawsze był życiodajny i nigdy nie stanowił zagrożenia – okoliczne lasy i łąki chłonęły każde jego ilości i łaknęły jak kania dżdżu.
Po upalnym początku miesiąca, lipiec nieco pofolgował. Pobliskie torfowisko wysokie chyba nie przeżyłoby dalszego żaru; już w tym roku płonęło w trzech miejscach. Przyczyna – zrobiło się suche i stało się popularnym miejscem spacerów, a nawet, aż trudno w to uwierzyć – weekendowych ognisk. Obecnie, niezmiernie powoli, nasiąka wilgocią i zaczyna żyć corocznym rytmem.
Żurawina żółknie i nabiera rumieńców.
Dojrzewa pijanica (borówka bagienna, łochynia).
Może po kilku latach niebytności znowu pojawi się rosiczka okrągłolistna? To byłby taki powrót do bagienkowej normalności.
Jej 20-30 cm „badylki” z drobnymi, białymi kwiatami pojawiały się zawsze w połowie lipca. W ten sposób kiedyś ją zlokalizowałam. I dopiero wtedy mogłam się przyjrzeć malutkim 1-3 cm liściom. Na razie na dawnych miejscach jej nie ma. To zdjęcie jest z 2020 r.
Na wilgotnych, leśnych drogach motyle opijają się wodą z minerałami.
Rusałka pawik
Dostojka malinowiec
Modraszek amandus
A na rozstajach dróg, tam, gdzie nie ścięto przydrożnych roślin, widać malownicze motyle zgrupowania. Aż żal, że tak niewiele trzeba z naszej strony, aby takie widoki były normą.
No i w najlepsze trwają motylkowe gody.
Dostojka malinowiec
Czasami stajemy się świadkami niezwykłego widowiska, gdy nabuzowani adrenaliną konkurenci – tutaj panowie osadniki egeria – urządzają, szalone, powietrzne gonitwy.
Z końcem czerwca ucichły ptasie koncerty. Czasami zabrzmi jakiś świergot. Pozatem słychać tylko glosy kontaktowe. A w lesie oraz po drodze do niego, co i rusz widać zadziwione światem podloty; oczywiście z „zajadami” u nasady dzioba.
Rudzik
Kos
Pliszka siwa
Wróbel
A wyczerpani rodzice wreszcie mogą więcej czasu poświęcić na żerowanie i odzyskiwanie sił po intensywnej pracy związanej z opieką nad potomstwem.
Muchołówka szara
Pokrzewka ogrodowa (gajówka)
No i można pokontemplować lipcowe, malownicze niebo 😉























Oj to prawda! Niebo w tym roku dostarcza niezwykłych kompozycji światła i chmur.
Przypomniałaś mi – czas zapolować na motyle 😉 Lata tego u mnie masa – szczególnie na sadźcach siadają, ale sporo innych miejsc mają.
Tez lubię deszcz. Za wszystko.