Ruch, gwar, kolory
Najbardziej spragnione wiosny są zawsze sikory bogatki. Są jak nakręcone, wszędzie ich pełno. I ze wszystkich stron słychać kaskady ich radosnych dźwięków.
Leśne drogi w tym roku wyjątkowo długo były pokryte zbitym śniegiem oraz skute lodem.
Tworzące się kałuże zamarzały i rozmarzały.
Sączącą się z nich wodą gasiły pragnienie gile…
zięby…
kosy.
Słońce wysuszało las i malowało świetliste smugi.
Eksponowało rozcapierzone nogi świerka…
oraz żarzące się kwiatostany leszczyny.
Ta eksplozja światła pobudziła ptaki do śpiewów…
Trznadel
Zięba
Kos
bębnień…
Dzięcioł duży
Dzięcioł czarny
i tworzenia par.
Sikora modraszka
W wieczornym świetle lśniły rdzawopomarańczowe spody skrzydeł wędrownego droździka.
Te małe, smukłe drozdy nieustannie śmigały wśród drzew na skraju lasu. Zamierzały się osiedlić, czy lecieć dalej?
W kolejnych dniach przyglądałam się niebu.
Co i rusz przelatywał „gadający” kruk – może komunikował się z drugą połówką siedzącą na jajkach lub nawet opiekującą się już młodymi?
Leśną uprawę stale kontrolował myszołów.
No i zobaczyłam grupę kilku wracających z migracji bocianów.
Na obrzeżach lasu zakwitły wierzby iwy i od razu zwabiły głodnych zapylaczy.
Obudziły się, zimujące w zacisznych zakamarkach, motyle.
Latolistek cytrynek
Rusałka ceik
A na burym dnie lasu i szarych leśnych drogach pojawiły się zjawiskowo barwne byliny: przylaszczki i podbiały.
W leśnych wędrówkach często towarzyszyła mi sójka – niezbyt płochliwa i coś tam ciągle świergoląca, tak melodyjnie, pogodnie i wiosennie; sporo było tych ciekawskich osobników 🙂
2 komentarze - Ruch, gwar, kolory
Komentarze zostały wyłączone.





























Pięknie opowiadasz Halinko o lesie i wiośnie, słowami i zdjęciami 😊
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Bardzo dziękuję – od zawsze kocham las, chyba mam to w genach 😉
Także pozdrawiam!