Śnieżnie, mroźnie, pięknie
Pierwsza dekada stycznia sprawiła ogromną niespodziankę – spadł śnieg!
W zależności od pory dnia i oświetlenia przybierał on różną barwę.
Aż trudno było uwierzyć, że utrzyma się dłużej niż kilka dni, ale nadal jest! A w ostatnim tygodniu stycznia nawet temperatura poszybowała w dół. Chociaż jestem zmarzlakiem to kocham zimę i wiem, że dla przyrody jest ona prawdziwym darem niebios – niech więc trwa.
Przydroża zarośnięte drzewami, krzakami i suszkami ziół zaroiły się od żerujących ptaków. Późnopopołudniowe słońce wzmacniało ich kolory. I w tym prawi monochromatycznym krajobrazie było to przepiękne zjawisko! Zalśniły czerwienie…
Gil
Dzięcioł duży
… żółcie…
Sikora bogatka
Dzwoniec
… brązy.
Mazurek
Wróbel
Mroźny styczniowy dzień kończy się szybko i wkrótce słońce zniknęło za horyzontem – pojawił się czujny obserwator księżyc.
I osrebrzył zasypaną trybę.




















Gdyby nie te ptaki jak smutno byłoby w lesie.Dają nam tyle radości.Aura też odpowiednia.Pozdrawiam, Jerzy
Bez tych ulotnych barwnych istotek byłoby bardzo smutno! Serdecznie pozdrawiam.
Halinko, piękne zimowe zdjęcia, ale gile – to po prostu nie mogę się napatrzeć 🙂 Cudowne!
Pozdrawiam Cię cieplutko 😊
Gile to takie cudeńka najpiękniej jaśniejące w zimowe dni. Widuję je także w innych porach roku, ale wtedy, wśród feerii barw, stają nieco mniej wyjątkowe.
Dziękuję Anitko i dużo dobrego!