Słońcem malowane

Słońcem malowane były zamarznięte wody i drzewa. Mróz, palce drętwiały, a tu pokaz barwnego szaleństwa 🙂

Zalew Czapielówka

Wszystko skąpało się w takim, nie do uwierzenia, ciepełku.

Zalew Czapielówka

Nawet lipowe skrzydełka, już bez okrągławych orzechów, jarzyły się, jak kawałki pomarańczy.

zamarznięty zalew Czapielówka

Brzozowe pnie odkrywały wzory, …

brzozowy pień

… a korony drzew promieniały.

brzoza

Zaś na pobliskiej sośnie wierciło się i i głośno „czek – czekało” pełne energii maleństwo 🙂

Strzyżyk

Strzyżyk

Balansowało na granicy światła i cienia.

Strzyżyk

Błyskając czasami oczkiem.

Strzyżyk

Tymczasem lodowa powierzchnia zaróżowiła się. Jakby landrynkowy kolor próbował zrekompensować ptasią pustkę 😉

Zalew Czapielówka

A potem zmiany były błyskawiczne – ostatnie promyki już ledwo ledwo muskały lód.

Zalew Czapielówka

Zalew Czapielówka

I złocistości stały się wspomnieniem.

Zalew Czapielówka

Zalew Czapielówka

Ulotny spektakl. A tyle dał radości!

 

5 komentarze - Słońcem malowane

  1. Anna G. napisał(a):

    Piękne zdjęcia, piękna puszcza. Taki czas szarości a u Ciebie Halinko tak bajecznie.

    Dziękuję… nie wiedziałam , widzę,ze mi brakowało.

    1. Halina napisał(a):

      Dziękuję Aniu 🙂 U nas także takie chwile są rzadkością. I, o ile mogę, staram się wtedy łapać za aparat i gdzieś tam się przemieścić. I taka wyprawa jakoś doenergetyzowuje 🙂

  2. BotanikLodz napisał(a):

    Świetne te zdjęcia, bardzo poetyckie i nastrojowe. Musiało być idealne światło. No i dla odmiany te zimne brzozy – super!

    1. Halina napisał(a):

      Cieszę się, że Ci się podobają, a jeszcze bardziej, że zajrzałeś i napisałeś. Pozdrawiam 🙂

  3. wojtek napisał(a):

    Kurczę, jak mi tego brakuje. Ostatni raz słońce widziałem dwa tygodnie temu:(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Shares