Z zadartą głową
Zrudziały wrześniowe łąki i na ostatnim, późnoletnim pokosie rudy myśliwy łatwiej odszukuje się kryjówki gryzoni.
Zrudziały wrześniowe łąki i na ostatnim, późnoletnim pokosie rudy myśliwy łatwiej odszukuje się kryjówki gryzoni.
Jeszcze nie minęła połowa lata, a już na początku sierpnia zaczęły kwitnąć wrzosy, których różowoliliowy kolor kojarzy się nam zawsze z jesienią.
Kocham deszcz. Pewnie dlatego, że na naszych terenach zawsze był życiodajny i nigdy nie stanowił zagrożenia – okoliczne lasy i łąki chłonęły każde jego ilości i łaknęły jak kania dżdżu.
Dzikie łąki kuszą przestrzenią i malowniczymi spektaklami na niebie.
Majowa zieleń ciemnieje, ale nadal jest intensywnie soczysta. Umajony las jest pełen wiosennej mocy.
W grądowym rezerwacie Jesionowe Góry trwa feeria barw – radosny triumf obudzonych wiosennych efemeryd.
Najbardziej spragnione wiosny są zawsze sikory bogatki. Są jak nakręcone, wszędzie ich pełno. I ze wszystkich stron słychać kaskady ich radosnych dźwięków.
W lesie słychać nietypowe dźwięki, jakby coś pękało, zsuwało się i z hukiem spadało – to objuczone korony drzew uwalniają się ze śniegu.
Kończący się sierpień kojarzy mi się z nieustannym buszowaniem wiewiórek w leszczynach 🙂
Promienie słoneczne przenikają przez bezlistne korony grabów, klonów, dębów i zalewają dno lasu. Wiatr dmucha, a pnie i gałęzie odpowiadają skrzypieniami, zgrzytami, zawodzeniami. Jest wietrzne i ciepłe późne popołudnie. I wszędzie krążą wybudzone motyle. Na pień grabu zlatuje rusałka ceik i chłonie ciepło w słonecznej plamie.