Grudzień jak w kalejdoskopie
Początek grudnia był mglisty i typowo jesienny.
Początek grudnia był mglisty i typowo jesienny.
Smutny zazwyczaj listopad zaczął się od świetlistego babiego lata.
Las sypie złotem na potęgę 😉
Kończący się sierpień kojarzy mi się z nieustannym buszowaniem wiewiórek w leszczynach 🙂
Śpiewa wilga – krótkie fletowe pogwizdywania, monotonnie powtarza swoje „cilp, cilp” pierwiosnek, odzywają się muchołówki i pokrzewki. Słyszę dźwięczną zwrotkę zięby.
Las, szczęśliwie pod koniec minionego roku objęty ochroną rezerwatową, wyglądał jak dżungla. Pochylające się i leżące pnie drzew pokryte były pożółkłym mchem …
Nieznane leśne drogi zawsze kuszą i czasami sprawiają niespodzianki. Tak było i tym razem – nieoczekiwanie, z zasłoniętego pobocza, wyskoczyły trzy Gracje 🙂
Para kruków co jakiś czas pojawiała się w polu widzenia – odprowadzałam je wzrokiem i wreszcie udało mi się zlokalizować kępę drzew na której przysiadły. Czy „wyłuskam” je z zieleni? No i są :)))
Było dobrze po 16. Przystanęłam na leśnej drodze, żeby posłuchać cichutkiego świergotu ptaków oraz werbli dzięciołów, …
Wchodzę do lasu i w pierwszej chwili nigdy nie wiem, dokąd mnie nogi poniosą. Oglądam przewijające się w głowie obrazy i czekam, który mnie skusi.