Z dołu do góry
Poranne słońce pobudziło ptaki do radosnych przyśpiewek. Ze wszystkich stron otaczają mnie terkotania, popiskiwania, delikatne dzwoneczki. Sikory gimnastykują się na gałązkach i błyskawicznie śmigają po pniach w poszukiwaniu pokarmu.
Poranne słońce pobudziło ptaki do radosnych przyśpiewek. Ze wszystkich stron otaczają mnie terkotania, popiskiwania, delikatne dzwoneczki. Sikory gimnastykują się na gałązkach i błyskawicznie śmigają po pniach w poszukiwaniu pokarmu.
Gdy tracimy nadzieję na wiosnę, to poszukajmy leszczynowych krzaków. I od razu jest radośniej – są obwieszone pylącymi, rozluźnionymi męskimi kotkami 🙂 Wystarczy je poruszyć, a wysypią się chmury pyłku, który rozniesie wiatr.
Aż trudno uwierzyć, że śnieżna zima trzyma już prawie półtora miesiąca. Puszcza jest zasypana. Co się drzewa otrząsną ze śniegu, to znowu pada.
Powyższe pytanie zawsze słyszałam od mojego taty; od razu po przywitaniu się.
21 marca
Torfowisko wysokie zawsze naznaczone jest magią. A zwłaszcza na styku dnia i nocy. Gdy promienie są prawie równoległe do ziemi. Zaś kwitnące srebrzyście rośliny stają się zapalonymi lampionami. Tym razem na powitanie wiosny 🙂
Szerokie Łąki były pokryte szronem, a słońce, jeszcze od dołu, podświetlało wierzchołki brzóz.
Po kilku dniach, wilgotnych od kapiącego deszczu, przypomniało się słońce. I klonowa niecka odzyskała kolory 🙂
Przemieszczam się zarastającą borową drogą. Sennym i pochmurnym popołudniem. I nagle taki widok! Dąb atakujący sosnę! Zadziorny rywal solidnie przyłożył gałęziami gatunkowi rosnącemu obok – porobił zauważalne rany. A przecież mógł skierować konar tylko ździebko w bok; i nie byłoby starcia! Jak na razie nie widać dalszych efektów jego działania, ale zarodniki pasożytniczych grzybów mogły już wniknąć do wnętrza sosnowego pnia i rozpocząć dzieło zniszczenia.
Z brązów i światłocieni utkany jest jesienny las. Przypomina cenny gobelin z dodatkiem złotych nici.
Kotłowały się chmury na jesiennym niebie i od czasu do czasu wymykały się jakieś promyki, …